Wigilia, w domu choinka ubrana, na stole świąteczny obrus, pachnie barszczem. Nagle dzwonek do drzwi. Facet otwiera, patrzy, a tam rumunka w łachmanach z małym zawiniątkiem na reku. Rumunka mówi: Panie, weź Pan rumunka, dobry rumunek, 50 zł. Facet pomyślał: wigilia, dzieciątko do domu przychodzi… wziął rumunka.
Na drugi rok…wigilia, w domu choinka ubrana, na stole świąteczny obrus, pachnie barszczem. Nagle dzwonek do drzwi. Facet otwiera, patrzy, a tam rumunka w łachmanach z małym zawiniątkiem na reku. Rumunka mówi: Panie, weź Pan rumunka, dobry rumunek, 50 zł. Facet pomyślał: wigilia, dzieciątko do domu przychodzi… wziął rumunka.
Kolejne Święta, w domu choinka ubrana, na stole świąteczny obrus, pachnie barszczem. Nagle dzwonek do drzwi. Facet otwiera, patrzy, a tam rumunka w łachmanach z małym zawiniątkiem na reku. Rumunka mówi: Panie, weź Pan rumunka, dobry rumunek, 50 zł. Facet pomyślał i mowi: Nie nie dziekuje.W tym roku mamy karpia.